polecamy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPIŻARNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPIŻARNIA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2026

Pulpa z dyni hokkaido


 Prosta w wykonaniu pulpa z dyni hokkaido może stanowić bazę do ciast, ciasteczek, klusek, a także racuszków. Można tym samym sposobem zrobić pulpę z innych gatunków dyni, ale ta z hokkaido jest według nas najlepsza i to z dwóch powodów: po pierwsze ma piękny, intensywny pomarańczowy kolor i po drugie ma lekko orzechowy posmak. Jest po prostu pyszna.

Składniki:

  • 1 dynia hokkaido ok.1kg, po obraniu i pokrojeniu 650 g
  • 1 czubata łyżka masła
  • 3-4 łyżki wody

Sposób wykonania:

Dynię myjemy i obieramy ze skórki. Najlepiej zrobić to obieraczką do warzyw. Przekrawamy na cztery części, wydrążamy pestki.


Zostawiamy tylko twardy miąższ, który kroimy w kostkę (im drobniejsza, tym szybciej się upruży). Na patelni roztapiamy masło i wrzucamy dynię.


Przykrywamy patelnię pokrywką, dusimy dynię do miękkości (około 20 minut), od czasu do czasu mieszamy i podlewamy wodą.


Kiedy kawałki dyni rozpadają się pod naciskiem widelca, znaczy że dynia jest miękka i można ją rozbić blenderem na pulpę .

Pulpa z dyni hokkaido gotowa!

Nasze rady:

Składniki pulpy można podwajać, jeśli potrzebujemy jej więcej.

Oto nasz sernik dyniowy: https://rajchelewa.blogspot.com/2024/09/sernik-dyniowy.html


Oto nasze kluski z dziurką z dyni hokkaido: https://rajchelewa.blogspot.com/2025/09/kluski-dyniowe-z-dziurka.html



piątek, 4 września 2026

Śliwki w grzanym winie

Korzenne śliwki w czerwonym winie to wyjątkowy specjał w naszej spiżarni. Warto przygotować go pod koniec lata, aby zimą cieszyć się smakiem dojrzałych owoców. Są aromatyczne, lekko słodkie i pięknie pachną cynamonem oraz goździkami. Możemy podawać je jako samodzielną przekąskę, ale świetnie sprawdzą się również jako dodatek do ciast, deserów, lodów czy naleśników.

Przygotowanie jest naprawdę proste i nie zajmuje wiele czasu. Wystarczy kilka składników, dwa, trzy niewielkie słoiczki i około 15 minut pracy. Potem pozostaje już tylko odpowiednio pasteryzować śliwki i odstawić je do spiżarni. Zimą takie domowe rarytasy smakują wyjątkowo!

Składniki:

  • 500 g dojrzałych śliwek, bez pestek
  • 150 g cukru
  • 1/2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki czerwonego wina, półsłodkiego lub półwytrawnego
  • kawałek kory cynamonu
  • 4 goździki

Dodatkowo:

  • 2 -3 słoiczki od dżemu

Przygotowanie:

Śliwki dokładnie myjemy, osuszamy i przekrawamy na pół. Usuwamy pestki, a następnie ważymy przygotowane owoce. Najlepiej wybieramy śliwki dojrzałe, ale jeszcze jędrne, dzięki czemu po pasteryzacji zachowają swój kształt.

Słoiczki dokładnie myjemy i wyparzamy. Owoce układamy w nich dość ciasno, pozostawiając niewielką przestrzeń od góry.

Do rondelka wlewamy wodę i czerwone wino. Wsypujemy cukier, dodajemy kawałek cynamonu oraz goździki. Całość podgrzewamy, mieszając, aż cukier się rozpuści, a następnie doprowadzamy zalewę do wrzenia. Gotujemy ją przez chwilę, aby przyprawy mogły uwolnić swój aromat.

Gorącą zalewą ostrożnie zalewamy śliwki w słoiczkach. Owoce powinny być całkowicie przykryte płynem. Brzegi słoików wycieramy do sucha, mocno zakręcamy i przystępujemy do pasteryzacji.

Możemy pasteryzować słoiki w garnku z wodą przez około 10 minut. Woda powinna sięgać mniej więcej do 3/4 wysokości słoików. Jeśli wybieramy pasteryzację w piekarniku, ustawiamy temperaturę na 120°C i pasteryzujemy przez około 20 minut.

Po pasteryzacji ostrożnie wyjmujemy słoiczki i pozostawiamy je do całkowitego wystudzenia. Następnie sprawdzamy, czy wieczka są dobrze zassane. Gotowe śliwki przechowujemy w chłodnym i ciemnym miejscu.

Śliwki możemy wyjmować ze słoiczka bezpośrednio przed podaniem. Doskonale smakują same, ale możemy również wykorzystać je do przygotowania deserów. Pasują do serników, ciast czekoladowych, drożdżowych wypieków i lodów waniliowych. Aromatyczną zalewę możemy natomiast wykorzystać jako sos do deserów lub nasączania ciasta.

Śliwki w grzanym winie gotowe!

Nasze rady:

Wybierajmy jędrne śliwki.
Bardzo miękkie i przejrzałe owoce mogą podczas pasteryzacji się rozpadać. Najlepiej sprawdzą się śliwki dojrzałe, słodkie, ale jeszcze jędrne.

Jeśli używamy wina półsłodkiego, podana ilość cukru będzie odpowiednia dla słodkich przetworów. Przy winie półwytrawnym możemy przygotować śliwki nieco mniej słodkie lub, jeśli lubimy wyraźnie słodki smak, zwiększyć ilość cukru o 1–2 łyżki.

Tak przygotowane owoce warto odstawić na kilka tygodni, aby nabrały pełniejszego aromatu. Zimą wystarczy otworzyć słoiczek, by poczuć zapach cynamonu, goździków i dojrzałych śliwek.


 

Śliwki marynowane w occie


 Marynowane śliwki to jeden z tych tradycyjnych przetworów, które warto przygotować pod koniec lata, kiedy węgierki są dojrzałe, jędrne i pełne smaku. Słodko-kwaśna zalewa z dodatkiem goździków i cynamonu nadaje owocom wyjątkowego aromatu. Tak przygotowane śliwki możemy podawać jako dodatek do obiadu, pieczonych mięs i pasztetów, ale sprawdzą się również jako samodzielna przekąska. W spiżarni naszej babci Kseni zawsze takie śliwki były. Babcia podawała je do świątecznych dań mięsnych i wędlin.

Składniki:

  • 500 g śliwek węgierek
  • 250 ml wody
  • 125 g cukru
  • 50 ml octu spirytusowego
  • kilka goździków
  • ½ łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:

Śliwki dokładnie myjemy i osuszamy. Każdą śliwkę nacinamy i ostrożnie usuwamy pestkę, nie rozcinając owocu do końca.

Przygotowane śliwki układamy ciasno w wyparzonych i dokładnie osuszonych słoikach.


Do garnka wlewamy wodę, dodajemy cukier, goździki oraz cynamon. Całość zagotowujemy, mieszając, aż cukier całkowicie się rozpuści. Następnie zdejmujemy zalewę z ognia i wlewamy ocet spirytusowy.

Gorącą marynatą zalewamy śliwki w słoikach, tak aby owoce były całkowicie przykryte. Słoiki dokładnie zakręcamy i pasteryzujemy przez 15–20 minut.


Po pasteryzacji ostrożnie wyjmujemy słoiki i pozostawiamy do wystudzenia. Gotowe śliwki przechowujemy w chłodnym, ciemnym miejscu.

Śliwki marynowane w occie gotowe!

Nasze rady:

Do marynowania wybieramy śliwki dojrzałe, ale jeszcze jędrne. Nie powinny być zbyt miękkie, ponieważ podczas pasteryzacji mogą się rozpadać.

Najlepiej sprawdzają się tradycyjne węgierki, ale do przygotowania marynowanych śliwek możemy wykorzystać również inne odmiany.

Śliwki najlepiej smakują po kilku dniach, gdy dobrze przejdą aromatem korzennych przypraw.


środa, 2 września 2026

Powidła śliwkowe z czekoladą – czekośliwka


 W naszej spiżarni zostało już niewiele miejsca na kolejne zaprawy, ale kiedy znajoma obdarowała nas dużą ilością pięknych, dojrzałych śliwek, nie mogłyśmy ich przecież zmarnować. Śliwki to jeden z tych owoców, które o tej porze roku aż proszą się o zamknięcie w słoikach, aby zimą przypominały nam smak późnego lata.

Część owoców wykorzystamy więc do ciast ze śliwkami, a z pozostałych przygotujemy kilka słoiczków tradycyjnych powideł. Tym razem postanowiłyśmy jednak zrobić coś jeszcze. Po raz pierwszy przygotowałyśmy czekośliwkę, czyli powidła śliwkowe z dodatkiem gorzkiej czekolady i kakao.

Pomysł podsunęły nam nasze wnuki, które za zwykłymi powidłami śliwkowymi nie przepadają. Pomyślałyśmy, że może taka wersja bardziej przypadnie im do gustu. I rzeczywiście – połączenie kwaśnych, aromatycznych śliwek z gorzką czekoladą i kakao daje bardzo przyjemny, głęboki smak.

Czekośliwka jest gęsta, pachnąca i intensywnie czekoladowa, a przy tym nadal wyraźnie czuć w niej śliwki. Możemy wykorzystać ją nie tylko do pieczywa. Doskonale sprawdzi się jako dodatek do naleśników, racuchów, placuszków i gofrów, a także jako przełożenie do ciast i ciasteczek. Możemy również po prostu wyjadać ją ze słoiczka – najlepiej łyżeczką, kiedy nikt nie patrzy.

Składniki:

  • 4 kg dojrzałych śliwek, najlepiej węgierek
  • 500 g cukru
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady, najlepiej o zawartości kakao 70–84%
  • 2 czubate łyżki kakao
  • ¼ szklanki wody
  • opcjonalnie 1 czubata łyżeczka cynamonu

Sposób przygotowania:

Śliwki dokładnie myjemy, osuszamy i przekrawamy na pół. Usuwamy pestki. Nie musimy obierać owoców – podczas długiego smażenia śliwki zmiękną, a później możemy dodatkowo przetrzeć masę przez sito.

1. Wysmażamy śliwki

Przygotowane śliwki przekładamy do dużego, najlepiej szerokiego i grubego rondla lub garnka. Na dno wlewamy około ¼ szklanki wody. Dzięki temu owoce nie przywierają, zanim puszczą własny sok.

Śliwek na tym etapie nie słodzimy. Stawiamy garnek na małym ogniu i powoli podgrzewamy. Gdy owoce zaczną puszczać sok, mieszamy całość i smażymy bez przykrycia, aby nadmiar wody mógł odparować.

Najlepsze do przygotowania powideł są bardzo dojrzałe węgierki – są słodkie, mięsiste i zawierają stosunkowo mało wody, dlatego powidła szybciej osiągają właściwą konsystencję. Tym razem nie miałyśmy takich śliwek, dlatego nasze owoce smażyłyśmy około 3 godzin. Robiłyśmy to na bardzo małym ogniu i często mieszałyśmy, szczególnie pod koniec smażenia, kiedy masa zaczyna gęstnieć i łatwiej może przywierać do dna.

Nie warto przyspieszać tego etapu dużym ogniem. Powidła wymagają cierpliwości – im wolniej odparowuje z nich woda, tym lepszy i bardziej skoncentrowany będzie ich smak.

2. Rozdrabniamy owoce

Kiedy śliwki całkowicie się rozpadną i masa wyraźnie zgęstnieje, możemy ją pozostawić w takiej postaci albo wygładzić.

My przecieramy śliwki przez sito, dzięki czemu otrzymujemy delikatne, aksamitne powidła. Możemy również użyć blendera i krótko zmiksować owoce na gładką masę.

Na tym etapie nie przejmujemy się jeszcze tym, że powidła wydają się dość luźne. Po wystudzeniu i podczas dalszego smażenia jeszcze zgęstnieją.

3. Drugie smażenie

Powidła pozostawiamy do wystudzenia, najlepiej do następnego dnia. Następnie ponownie stawiamy je na małym ogniu.

Dodajemy cukier. Jego ilość możemy dostosować do własnego smaku – jeśli śliwki są bardzo słodkie, możemy użyć go nieco mniej. Pamiętajmy jednak, że gorzka czekolada i kakao również wpływają na końcowy smak czekośliwki.

Smażymy powidła jeszcze około godziny, często mieszając.

Gęstość sprawdzamy na zimnej łyżeczce lub małym talerzyku. Nakładamy odrobinę gorących powideł i pozostawiamy na chwilę do ostygnięcia. Jeśli masa nie rozpływa się i pozostaje zwarta, możemy przejść do kolejnego etapu.

4. Dodajemy kakao i czekoladę

Kakao najlepiej najpierw rozmieszać, aby w powidłach nie powstały grudki. Do małej miseczki przekładamy kilka łyżek gorących powideł, dodajemy kakao i dokładnie mieszamy na gładką pastę.

Tak przygotowaną mieszankę przekładamy z powrotem do garnka.

Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do gorących powideł. Całość dokładnie mieszamy, aż czekolada całkowicie się rozpuści, a masa stanie się jednolita i pięknie pachnąca.

Jeśli lubimy połączenie śliwek z cynamonem, możemy w tym momencie dodać czubatą łyżeczkę cynamonu. My tym razem go nie dodawałyśmy, ponieważ nasze wnuki nie przepadają za jego smakiem. Możemy przecież przygotować podstawową wersję czekośliwki, a cynamon dodać później do części przeznaczonej dla dorosłych.

5. Przekładamy do słoików

Gorącą czekośliwkę przekładamy do wcześniej dokładnie umytych i wyparzonych słoiczków. Napełniamy je, pozostawiając niewielką przestrzeń od góry.

Brzegi słoików dokładnie wycieramy, aby nie pozostały na nich resztki powideł. Zakręcamy wyparzonymi zakrętkami i szczelnie zamykamy.

Dla większej pewności możemy słoiczki pasteryzować przez około 10 minut. Po pasteryzacji wyjmujemy je z garnka i pozostawiamy do wystudzenia.

Gotowe słoiczki opisujemy i chowamy do spiżarni. Jeden możemy oczywiście zostawić od razu do spróbowania – trzeba przecież sprawdzić, czy nasza pierwsza czekośliwka rzeczywiście przypadnie wnukom do gustu.

Nasze rady:

Wybierajmy dojrzałe śliwki. Najlepiej sprawdzają się dojrzałe węgierki. Są aromatyczne, słodkie i mają dużo miąższu, dzięki czemu powidła mają intensywny smak i szybciej gęstnieją.

Nie dodawajmy cukru od początku. Śliwki podczas pierwszego smażenia powinny przede wszystkim odparować i nabrać głębokiego smaku. Z dodatkiem cukru nie rozpadną się całkiem.

Smażmy powoli. Najlepsze powidła wymagają czasu. Mały ogień i częste mieszanie są znacznie lepsze niż próba szybkiego odparowania owoców na dużym ogniu.

Wybierajmy dobrą czekoladę. Do czekośliwki najbardziej odpowiada nam prawdziwa, gorzka czekolada o zawartości kakao około 70–84%. Nie warto wybierać bardzo słodkiej czekolady, ponieważ śliwki powinny pozostać wyczuwalne.


Brzoskwinie w syropie na zimę


 Delikatne, jędrne kawałki brzoskwiń zanurzone w słodkim, lekko cytrynowym syropie smakują wybornie i przypominają popularne brzoskwinie z puszki, ale mają tę przewagę, że przygotowujemy je własnoręcznie, z dobrej jakości owoców i bez zbędnych dodatków.

Przygotowanie brzoskwiń w syropie nie jest trudne i z powodzeniem możemy zabrać się za nie nawet wtedy, gdy dopiero zaczynamy swoją przygodę z domowymi przetworami. Najważniejsze, aby wybrać owoce dojrzałe, aromatyczne, ale jeszcze dość twarde. Dzięki temu po pasteryzacji zachowają ładny kształt i przyjemną, jędrną konsystencję.

Warto przygotować kilka słoików, gdy brzoskwinie są w pełni sezonu. Zimą możemy wykorzystać je nie tylko jako słodki deser, lecz także jako dodatek do ciast, lodów, budyniu, naleśników czy domowych deserów. Sam syrop również się nie zmarnuje – możemy nim polać deser albo wykorzystać go do przygotowania napoju.

Składniki:

  • 1 kg twardych, dojrzałych brzoskwiń
  • 1 l wody
  • 500 g cukru
  • 1 cytryna
  • 3 słoiki o pojemności 500 ml

Przygotowanie:

Na początku przygotowujemy słoiki. Dokładnie je myjemy, a następnie wyparzamy i pozostawiamy do wyschnięcia. Pokrywki również starannie myjemy i wyparzamy. Przy domowych przetworach szczególną uwagę zwracamy na czystość słoików i pokrywek, ponieważ ma to duże znaczenie dla ich trwałości.

Brzoskwinie myjemy i osuszamy. Obieramy je ze skórki za pomocą obieraczki. Jeśli skórka odchodzi trudno, możemy owoce na chwilę sparzyć wrzątkiem, a następnie przelać zimną wodą – wtedy obieranie będzie znacznie łatwiejsze.

Obrane brzoskwinie przekrawamy na pół i usuwamy pestki. Jeśli owoce są duże, możemy pokroić je na mniejsze kawałki. Tak przygotowane połówki lub cząstki układamy dość ciasno w przygotowanych słoikach, pozostawiając nieco wolnego miejsca od góry.

Teraz przygotowujemy syrop. Do garnka wlewamy wodę, wsypujemy cukier i mieszamy. Całość doprowadzamy do wrzenia, a następnie gotujemy pod przykryciem przez około 10 minut.

Garnek zdejmujemy z ognia. Do gorącego syropu wyciskamy sok z cytryny i dokładnie mieszamy. Dodatek cytryny przyjemnie przełamuje słodycz syropu i pomaga zachować świeży, owocowy smak brzoskwiń.

Gorącym syropem zalewamy brzoskwinie w słoikach. Owoce powinny być całkowicie przykryte płynem. Jeśli któryś kawałek wystaje ponad powierzchnię syropu, delikatnie go dociskamy lub uzupełniamy słoik syropem.

Przed zakręceniem dokładnie wycieramy brzegi słoików czystą, wilgotną, a następnie suchą ściereczką. Zakładamy pokrywki i mocno je dokręcamy.

Pasteryzowanie

Dno dużego garnka wykładamy ściereczką, aby słoiki nie stykały się bezpośrednio z dnem i nie obijały o siebie podczas gotowania. Wstawiamy słoiki i zalewamy je ciepłą wodą do około 3/4 wysokości.

Garnek przykrywamy i doprowadzamy wodę do wrzenia. Od momentu zagotowania wody pasteryzujemy słoiki przez około 10–15 minut.

Po zakończeniu pasteryzacji ostrożnie wyjmujemy słoiki z garnka. Ustawiamy je na ściereczce do góry dnem i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Następnie sprawdzamy, czy pokrywki są prawidłowo zassane. Słoiki, które dobrze się zamknęły, przenosimy w chłodne, ciemne miejsce.

Tak przygotowane brzoskwinie w syropie będą doskonałym zapasem na zimowe miesiące. Możemy otworzyć słoik wtedy, gdy najdzie nas ochota na smak lata – i podać owoce samodzielnie albo wykorzystać je do ulubionych domowych deserów.

Nasze rady:

  • Wybierajmy brzoskwinie jędrne, ale dojrzałe. Bardzo miękkie owoce mogą się rozpadać podczas pasteryzacji, dlatego do słoików najlepiej nadają się takie, które są soczyste i aromatyczne, ale nadal zwarte.

  • Nie przesadzajmy z czasem pasteryzacji. Brzoskwinie nie wymagają długiego gotowania. Zbyt długa pasteryzacja może sprawić, że owoce zmiękną i stracą swój ładny kształt.

  • Nie wyrzucajmy pozostałego syropu. Jeśli przygotujemy go nieco więcej, możemy wykorzystać go później do deserów, kompotu lub jako słodki dodatek do napojów.

wtorek, 25 sierpnia 2026

Tarte buraki na zimę – prosty przepis


 Tarte buraki na zimę to jeden z najprostszych, tradycyjnych przetworów, które warto mieć w domowej spiżarni. Przygotowane w ten sposób buraczki są doskonałą bazą do różnego rodzaju sałatek na zimno – możemy dodać do nich cebulę, ogórki kiszone, jabłko czy rodzynki. Sprawdzą się również jako dodatek do obiadu, składnik sałatki na ciepło, a także jako baza do szybkiego barszczu czerwonego.

Przepis jest bardzo prosty i nie wymaga dużego doświadczenia w przygotowywaniu przetworów. Wystarczy kilka podstawowych składników i trochę cierpliwości, aby zamknąć w słoikach smak buraków, do którego chętnie wracamy zimą.

Składniki:

  • 3 kg buraków
  • 1/3 szklanki octu spirytusowego
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżka soli
  • 6–7 słoików o pojemności 0,5 litra

Przygotowanie:

Do naszych zapraw użyłyśmy buraków podłużnych, Opolskich, które mają ciemnopurpurowy, słodki i delikatny miąższ i świetnie nadają się do zapraw.

Buraki dokładnie myjemy, starając się nie uszkodzić ich skórki. Układamy je w dużym garnku i zalewamy zimną wodą tak, aby były całkowicie przykryte. Gotujemy na średnim ogniu przez około godzinę, licząc czas od momentu zagotowania wody. Czas gotowania może być nieco dłuższy, jeśli buraki są duże – powinny zmięknąć, ale nie mogą się rozpadać.

Ugotowane buraki odcedzamy z wrzątku i zalewamy zimną wodą. Kiedy przestygną, obieramy je ze skórki. Następnie ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Do startych buraków dodajemy cukier, sól oraz ocet. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy na około godzinę. W tym czasie buraki puszczą sok, który później wykorzystamy podczas napełniania słoików.

Przygotowane buraki przekładamy do czystych, wyparzonych słoików. Dokładnie je ubijamy, aby pozbyć się większych pęcherzyków powietrza. Rozdzielamy pomiędzy słoiki cały sok, który powstał podczas marynowania. Do każdego słoika dolewamy dodatkowo po jednej łyżce przegotowanej wody. Słoiki dokładnie zakręcamy.

Pasteryzujemy je przez około 15 minut, licząc czas od momentu zagotowania się wody. Po zakończeniu pasteryzacji ostrożnie wyjmujemy słoiki z garnka i ustawiamy je do góry dnem na rozłożonej ściereczce. Przykrywamy ręcznikiem i pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia.

Po ostygnięciu sprawdzamy, czy wszystkie pokrywki są szczelnie zamknięte. Słoiki przenosimy w chłodne, ciemne miejsce, najlepiej do spiżarni lub piwnicy.

Nasze rady:

Wybierajmy nieduże, jędrne buraki. Najlepiej sprawdzą się buraki o intensywnym kolorze, bez uszkodzeń i miękkich miejsc. Takie buraki są zwykle słodsze i mają ładniejszy kolor po przygotowaniu.

Nie gotujmy buraków zbyt długo. Powinny być miękkie na tyle, aby łatwo dało się je zetrzeć, ale nie powinny być rozgotowane. Zbyt miękkie buraki mogą puścić bardzo dużo wody i stać się mniej apetyczne.

 Zadbajmy o czystość słoików i pokrywek. Przed napełnieniem dokładnie je myjemy i wyparzamy. To bardzo ważne przy domowych przetworach ponieważ pomaga zapewnić ich trwałość.

Tak przygotowane buraki możemy przechowywać przez długi czas w chłodnej i ciemnej spiżarni. Zimą wystarczy otworzyć słoik, doprawić buraczki według własnego upodobania i w kilka chwil przygotować smaczny dodatek do obiadu.

piątek, 21 sierpnia 2026

Ogórki gyros


 Ogórki gyros to ciekawa propozycja dla wszystkich, którzy lubią wyraziste, lekko słodko-kwaśne przetwory z dodatkiem aromatycznych przypraw. Przygotowujemy je z chrupiących ogórków gruntowych, cebuli i charakterystycznej przyprawy do gyrosa. Takie ogórki są doskonałe jako dodatek do obiadu, kanapek, grilla czy domowych sałatek. Co ważne, ich przygotowanie nie jest skomplikowane. Możemy ich zrobić więcej i zachować w spiżarni na zimę.

Składniki:

Na 3 słoiki o pojemności 1 litra:

  • 1,2 kg ogórków gruntowych
  • 2 duże cebule

Zalewa:

  • 1 szklanka przegotowanej wody (250 ml)
  • 1 szklanka octu spirytusowego
  • 2 szklanki cukru
  • ½ szklanki oleju rzepakowego
  • 1 łyżka soli kamiennej niejodowanej
  • 30 g przyprawy do gyrosa lub kebabu

Sposób wykonania:

    Ogórki dokładnie myjemy i zamaczamy w zimnej wodzie przez godzinę, aby były jędrne. Odkrawamy końcówki i kroimy je w plastry grubości1,5 cm (na jeden kęs). Jeśli są większe, możemy przekroić je wzdłuż i następnie pokroić na mniejsze kawałki.

    Cebule obieramy i kroimy w półplasterki. W dużej misce mieszamy pokrojone ogórki z cebulą. Następnie upychamy je w umytych i wyparzonych słoikach.


    Przygotowujemy zalewę.

    Do garnka wlewamy gorącą wodę i ocet, następnie dodajemy cukier, olej, sól oraz przyprawę do gyrosa. Całość dokładnie mieszamy, aż cukier oraz sól się rozpuszczą.

    Taką zalewą zalewamy ogórki z cebulą. Jeśli zalewy jest za mało dolewamy do pełna przegotowanej wody. Zostawiamy 1 cm marginesu od brzegu słoika.

    Słoiki dokładnie zakręcamy i pasteryzujemy przez około 10–15 minut od momentu zagotowania się wody. Po pasteryzacji wyjmujemy je, ustawiamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia.

    Ogórki gyros gotowe!

    Nasze rady:

  • Wybierajmy nieduże, jędrne ogórki – dzięki temu po pasteryzacji zachowają przyjemną chrupkość.

  • Nie przesadzajmy z czasem pasteryzacji. Zbyt długa obróbka cieplna może sprawić, że ogórki staną się miękkie.

  • Dajmy ogórkom czas. Najlepiej smakują po kilku dniach, gdy warzywa dobrze przejdą słodko-kwaśną zalewą i aromatem przyprawy gyros.

czwartek, 20 sierpnia 2026

Domowy ocet jabłkowy ze starej jabłoni

Są takie lata, kiedy jabłek jest po prostu za dużo. W tym roku nasza stara jabłoń, która ma już ze 60 lat i od 30 lat nie była pryskana, obrodziła wyjątkowo hojnie. Kiedy zaczęłyśmy się zastanawiać, co jeszcze możemy zrobić z kolejnymi kilogramami jabłek, znajoma podpowiedziała nam prosty sposób na domowy ocet jabłkowy.

To jeden z tych tradycyjnych przepisów, które nie wymagają wielu składników ani skomplikowanych przygotowań. Potrzebujemy właściwie tylko jabłek, wody i odrobiny cukru, a potem — trochę cierpliwości.

Składniki:

  • 1 kg 300 g jabłek przed obraniem
  • 40 g cukru
  • 1 litr przegotowanej, letniej wody
  • słój o pojemności 3 litrów
  • gaza

Przygotowanie:

Jabłka dokładnie myjemy. Ponieważ pochodzą ze starego, od 30 lat niepryskanego drzewa, wykorzystujemy je w całości, usuwając jedynie ogonki i ewentualnie uszkodzone fragmenty. Nie obieramy jabłek — skórki i miąższ są potrzebne do rozpoczęcia fermentacji.


Jabłka kroimy na mniejsze kawałki i wkładamy do czystego, wyparzonego słoja o pojemności 3 litrów. Nie napełniamy go po brzegi, ponieważ podczas fermentacji zawartość będzie pracować.


Cukier rozpuszczamy w litrze przegotowanej, letniej wody. Tak przygotowaną pożywką zalewamy jabłka. Powinny być całkowicie zanurzone w wodzie. Jeśli wypływają na powierzchnię, delikatnie je dociskamy czystym talerzykiem lub innym odpowiednim obciążeniem. U nas był to słoiczek z wodą.

Słój przykrywamy gazą i zabezpieczamy ją gumką lub obwiązujemy sznurkiem. Nie zakręcamy go szczelnie — podczas fermentacji musi mieć dostęp powietrza.

Słój odstawiamy w ciepłe miejsce, z dala od bezpośredniego słońca. Przez pierwsze dni raz dziennie mieszamy zawartość czystą, drewnianą łyżką, aby jabłka nie pozostawały na powierzchni.

Po pewnym czasie jabłka zaczynają fermentować, a zapach stopniowo zmienia się w charakterystyczny, kwaśny aromat octu. Kiedy fermentacja jabłek wyraźnie zwolni, przecedzamy płyn przez gazę, a jabłka usuwamy. My przelałyśmy płyn po 4 tygodniach. W momencie, gdy na powierzchni utworzyła się tak zwana "matka octowa", czyli galaretowaty krążek świadczący o tym, że fermentacja przebiegała prawidłowo. 

Nasza „matka octowa” była wzorcowa, piękna. W tym momencie uznałyśmy, że zrobienie octu jabłkowego nie jest takie trudne.

Sam płyn ponownie przelewamy do czystego, wyparzonego słoja, przykrywamy gazą i pozostawiamy jeszcze na kilka dni w spokojnym, ciepłym miejscu. W tym czasie smak nabiera głębi, a płyn staje się coraz bardziej octowy.

Gotowy ocet przelewamy do czystych butelek i przechowujemy w chłodnym, zacienionym miejscu lub w lodówce. Z kilograma jabłek i litra wody uzyskałyśmy 1/2 l octu jabłkowego.

Domowy ocet jabłkowy ze starej jabłoni gotowy!

Ocet jabłkowy robiłyśmy pierwszy raz i na pewno powtórzymy za rok, jeśli oczywiście jabłoń obrodzi obficie.

Kilka naszych rad:

  • Wybierajmy zdrowe jabłka. Obite lub nadpsute fragmenty koniecznie usuwamy.
  • Pilnujmy, żeby jabłka pozostawały pod powierzchnią płynu. Te wystające ponad wodę mogą zacząć pleśnieć.
  • Nie przejmujmy się zmianami wyglądu. Osad na dnie, zmętnienie czy cienka warstwa tworząca się na powierzchni mogą pojawić się podczas naturalnej fermentacji.
  • Zwracajmy uwagę na zapach. Przyjemny, kwaśny, jabłkowo-octowy aromat jest właściwy. Jeśli pojawi się pleśń albo wyraźnie nieprzyjemny, gnilny zapach, takiej partii nie używamy.
  • Dajmy octowi czas. Im spokojniej przebiega fermentacja, tym bardziej rozwija się jego smak. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i nie próbować przyspieszać całego procesu.

wtorek, 18 sierpnia 2026

Domowa passata pomidorowa


 Domową passatę pomidorową warto przygotować latem, kiedy pomidory są dojrzałe, aromatyczne i pełne smaku. Z kilku prostych składników możemy zrobić zapas gęstego, pachnącego pomidorami sosu, który zimą będzie doskonałą bazą do zup, sosów, makaronów.

Do przygotowania passaty my wybieramy dojrzałe, mięsiste pomidory Lima. Dodajemy do nich świeże zioła, czosnek i cebulę, dzięki czemu otrzymujemy intensywny, lekko ziołowy smak. Po przetarciu przez sito passata jest gładka i pozbawiona pestek oraz skórek, a odpowiednio odparowana ma przyjemnie gęstą konsystencję.

Składniki:

  • 6 kg dojrzałych pomidorów Lima
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • kilka gałązek selera
  • kilka gałązek lubczyku lub kilka porcji mrożonego lubczyku
  • 6 ząbków czosnku
  • 2 duże cebule
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki mielonego pieprzu
  • 2 łyżki cukru
  • 1/4 szklanki wody

Sposób przygotowania:

Pomidory dokładnie myjemy i kroimy na ćwiartki. Nie musimy ich wcześniej obierać ani usuwać pestek, ponieważ całość później przetrzemy przez sito.


Pokrojone pomidory przekładamy do dużego garnka i na dno wlewamy około 1/4 szklanki wody. Woda zapobiegnie przypalaniu się pomidorów na początku gotowania, zanim puszczą własny sok.

Garnek stawiamy na niewielkim ogniu i dusimy pomidory, od czasu do czasu mieszając, aż zaczną mięknąć i częściowo się rozpadać.


W tym czasie przygotowujemy pozostałe składniki. Cebule obieramy i kroimy na mniejsze kawałki, a czosnek obieramy. Natkę pietruszki, seler i lubczyk lekko siekamy. Nie musimy robić tego bardzo drobno, ponieważ po ugotowaniu i tak wszystko przetrzemy przez sito.


Kiedy pomidory zaczną się rozpadać, dodajemy cebulę, czosnek oraz przygotowaną zieleninę. Całość dokładnie mieszamy i dusimy na małym ogniu, aż pomidory całkowicie zmiękną i rozpadną się, a cebula oraz pozostałe warzywa będą miękkie.





Ugotowaną masę przecedzamy przez sito. Dokładnie przecieramy pomidory najlepiej pałką lub drewnianą łyżką, aby uzyskać jak najwięcej gładkiego przecieru. Skórki, pestki i większe kawałki ziół wyrzucamy.


Przetarty przecier ponownie przelewamy do garnka i odparowujemy na małym ogniu do uzyskania pożądanej konsystencji. W naszym przypadku zajęło to około 40 minut, ale czas może być różny w zależności od soczystości pomidorów i wielkości garnka. W czasie odparowywania passatę od czasu do czasu mieszamy, aby nie przywarła do dna.


Na koniec doprawiamy passatę solą, cukrem i mielonym pieprzem. Podajemy nasze proporcje jako wskazówkę, ale ilość przypraw możemy oczywiście dostosować do własnego smaku i słodyczy pomidorów.

Gorącą passatę przelewamy do dokładnie umytych i wyparzonych słoiczków. Napełniamy je, pozostawiając niewielką przestrzeń pod nakrętką. Brzegi słoików dokładnie wycieramy, zakręcamy i pasteryzujemy przez około 10 minut.


Po pasteryzacji ostrożnie wyjmujemy słoiczki i ustawiamy je do góry dnem. Pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Następnie sprawdzamy, czy zakrętki są dobrze zassane, i przenosimy passatę do chłodnej, ciemnej spiżarni.

Domowa passata pomidorowa Gotowa!

Nasze rady:

  • Wybieramy dojrzałe pomidory. Najlepiej sprawdzą się pomidory Lima – są mięsiste i mają stosunkowo mało wody, dzięki czemu passata szybciej osiągnie odpowiednią gęstość.
  • Nie przyspieszamy odparowywania na dużym ogniu. Lepiej robić to spokojnie, na niewielkim ogniu, regularnie mieszając. Dzięki temu passata nie przypali się i zachowa swój naturalny smak.
  • Z ilością cukru postępujemy ostrożnie. Jeśli pomidory są bardzo słodkie i dojrzałe, możemy dodać go mniej. Cukier ma przede wszystkim złagodzić kwasowość pomidorów.
  • Lubczyk dodajemy z umiarem. Jest bardzo aromatyczny i łatwo może zdominować delikatniejszy smak passaty. Jeśli używamy mrożonego lubczyku, również nie potrzebujemy go dużo. Możemy zamaist lubczyku dodać inne zioła, np. bazylię lub oregano.
  • Passatę możemy przygotować bardziej lub mniej gęstą. Jeśli chcemy używać jej przede wszystkim do zup i sosów, możemy pozostawić ją nieco rzadszą. Do pizzy czy gęstych sosów warto odparować ją mocniej.