W
naszej spiżarni zostało już niewiele miejsca na kolejne zaprawy,
ale kiedy znajoma obdarowała nas dużą ilością pięknych,
dojrzałych śliwek, nie mogłyśmy ich przecież zmarnować. Śliwki
to jeden z tych owoców, które o tej porze roku aż proszą się o
zamknięcie w słoikach, aby zimą przypominały nam smak późnego
lata.
Część
owoców wykorzystamy więc do ciast ze śliwkami, a z pozostałych
przygotujemy kilka słoiczków tradycyjnych powideł. Tym razem
postanowiłyśmy jednak zrobić coś jeszcze. Po raz pierwszy
przygotowałyśmy czekośliwkę,
czyli powidła śliwkowe z dodatkiem gorzkiej czekolady i kakao.
Pomysł
podsunęły nam nasze wnuki, które za zwykłymi powidłami
śliwkowymi nie przepadają. Pomyślałyśmy, że może taka wersja
bardziej przypadnie im do gustu. I rzeczywiście – połączenie
kwaśnych, aromatycznych śliwek z gorzką czekoladą i kakao daje
bardzo przyjemny, głęboki smak.
Czekośliwka
jest gęsta, pachnąca i intensywnie czekoladowa, a przy tym nadal
wyraźnie czuć w niej śliwki. Możemy wykorzystać ją nie tylko do
pieczywa. Doskonale sprawdzi się jako dodatek do naleśników,
racuchów, placuszków i gofrów,
a także jako przełożenie do ciast i ciasteczek. Możemy również
po prostu wyjadać ją ze słoiczka – najlepiej łyżeczką, kiedy
nikt nie patrzy.
Składniki:
- 4
kg dojrzałych śliwek, najlepiej węgierek
- 500
g cukru
- 2
tabliczki gorzkiej czekolady, najlepiej o zawartości kakao 70–84%
- 2
czubate łyżki kakao
- ¼
szklanki wody
- opcjonalnie
1 czubata łyżeczka cynamonu
Sposób
przygotowania:
Śliwki
dokładnie myjemy, osuszamy i przekrawamy na pół. Usuwamy pestki.
Nie musimy obierać owoców – podczas długiego smażenia śliwki
zmiękną, a później możemy dodatkowo przetrzeć masę przez sito.
1.
Wysmażamy śliwki
Przygotowane
śliwki przekładamy do dużego, najlepiej szerokiego i grubego
rondla lub garnka. Na dno wlewamy około ¼
szklanki wody.
Dzięki temu owoce nie przywierają, zanim puszczą własny sok.
Śliwek
na tym etapie nie
słodzimy.
Stawiamy garnek na małym ogniu i powoli podgrzewamy. Gdy owoce
zaczną puszczać sok, mieszamy całość i smażymy bez przykrycia,
aby nadmiar wody mógł odparować.
Najlepsze
do przygotowania powideł są bardzo dojrzałe węgierki – są
słodkie, mięsiste i zawierają stosunkowo mało wody, dlatego
powidła szybciej osiągają właściwą konsystencję. Tym razem nie
miałyśmy takich śliwek, dlatego nasze owoce smażyłyśmy około 3
godzin.
Robiłyśmy to na bardzo małym ogniu i często mieszałyśmy,
szczególnie pod koniec smażenia, kiedy masa zaczyna gęstnieć i
łatwiej może przywierać do dna.
Nie
warto przyspieszać tego etapu dużym ogniem. Powidła wymagają
cierpliwości – im wolniej odparowuje z nich woda, tym lepszy i
bardziej skoncentrowany będzie ich smak.
2.
Rozdrabniamy owoce
Kiedy
śliwki całkowicie się rozpadną i masa wyraźnie zgęstnieje,
możemy ją pozostawić w takiej postaci albo wygładzić.
My
przecieramy śliwki przez sito, dzięki czemu otrzymujemy delikatne,
aksamitne powidła. Możemy również użyć blendera i krótko
zmiksować owoce na gładką masę.
Na
tym etapie nie przejmujemy się jeszcze tym, że powidła wydają się
dość luźne. Po wystudzeniu i podczas dalszego smażenia jeszcze
zgęstnieją.
3.
Drugie smażenie
Powidła
pozostawiamy do wystudzenia, najlepiej do następnego dnia. Następnie
ponownie stawiamy je na małym ogniu.
Dodajemy
cukier. Jego ilość możemy dostosować do własnego smaku – jeśli
śliwki są bardzo słodkie, możemy użyć go nieco mniej.
Pamiętajmy jednak, że gorzka czekolada i kakao również wpływają
na końcowy smak czekośliwki.
Smażymy
powidła jeszcze około godziny,
często mieszając.
Gęstość
sprawdzamy na zimnej łyżeczce lub małym talerzyku. Nakładamy
odrobinę gorących powideł i pozostawiamy na chwilę do
ostygnięcia. Jeśli masa nie rozpływa się i pozostaje zwarta,
możemy przejść do kolejnego etapu.
4.
Dodajemy kakao i czekoladę
Kakao
najlepiej najpierw rozmieszać, aby w powidłach nie powstały
grudki. Do małej miseczki przekładamy kilka łyżek gorących
powideł, dodajemy kakao i dokładnie mieszamy na gładką pastę.
Tak
przygotowaną mieszankę przekładamy z powrotem do garnka.
Czekoladę
łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do gorących powideł.
Całość dokładnie mieszamy, aż czekolada całkowicie się
rozpuści, a masa stanie się jednolita i pięknie pachnąca.
Jeśli
lubimy połączenie śliwek z cynamonem, możemy w tym momencie dodać
czubatą
łyżeczkę cynamonu.
My tym razem go nie dodawałyśmy, ponieważ nasze wnuki nie
przepadają za jego smakiem. Możemy przecież przygotować
podstawową wersję czekośliwki, a cynamon dodać później do
części przeznaczonej dla dorosłych.
5.
Przekładamy do słoików
Gorącą
czekośliwkę przekładamy do wcześniej dokładnie umytych i
wyparzonych słoiczków. Napełniamy je, pozostawiając niewielką
przestrzeń od góry.
Brzegi
słoików dokładnie wycieramy, aby nie pozostały na nich resztki
powideł. Zakręcamy wyparzonymi zakrętkami i szczelnie zamykamy.
Dla
większej pewności możemy słoiczki pasteryzować
przez około 10 minut.
Po pasteryzacji wyjmujemy je z garnka i pozostawiamy do wystudzenia.
Gotowe
słoiczki opisujemy i chowamy do spiżarni. Jeden możemy oczywiście
zostawić od razu do spróbowania – trzeba przecież sprawdzić,
czy nasza pierwsza czekośliwka rzeczywiście przypadnie wnukom do
gustu.
Nasze
rady:
• Wybierajmy
dojrzałe śliwki.
Najlepiej sprawdzają się dojrzałe węgierki. Są aromatyczne,
słodkie i mają dużo miąższu, dzięki czemu powidła mają
intensywny smak i szybciej gęstnieją.
• Nie
dodawajmy cukru od początku.
Śliwki podczas pierwszego smażenia powinny przede wszystkim
odparować i nabrać głębokiego smaku. Z dodatkiem cukru nie
rozpadną się całkiem.
• Smażmy
powoli.
Najlepsze powidła wymagają czasu. Mały ogień i częste mieszanie
są znacznie lepsze niż próba szybkiego odparowania owoców na
dużym ogniu.
• Wybierajmy
dobrą czekoladę.
Do czekośliwki najbardziej odpowiada nam prawdziwa, gorzka czekolada
o zawartości kakao około 70–84%. Nie warto wybierać bardzo
słodkiej czekolady, ponieważ śliwki powinny pozostać wyczuwalne.