Są takie lata, kiedy jabłek jest po prostu za dużo. W tym roku nasza stara jabłoń, która ma już ze 60 lat i od 30 lat nie była pryskana, obrodziła wyjątkowo hojnie. Kiedy zaczęłyśmy się zastanawiać, co jeszcze możemy zrobić z kolejnymi kilogramami jabłek, znajoma podpowiedziała nam prosty sposób na domowy ocet jabłkowy.
To jeden z tych tradycyjnych przepisów, które nie wymagają wielu składników ani skomplikowanych przygotowań. Potrzebujemy właściwie tylko jabłek, wody i odrobiny cukru, a potem — trochę cierpliwości.
Składniki:
- 1 kg 300 g jabłek przed obraniem
- 40 g cukru
- 1 litr przegotowanej, letniej wody
- słój o pojemności 3 litrów
- gaza
Przygotowanie:
Jabłka dokładnie myjemy. Ponieważ pochodzą ze starego, od 30 lat niepryskanego drzewa, wykorzystujemy je w całości, usuwając jedynie ogonki i ewentualnie uszkodzone fragmenty. Nie obieramy jabłek — skórki i miąższ są potrzebne do rozpoczęcia fermentacji.
Jabłka kroimy na mniejsze kawałki i wkładamy do czystego, wyparzonego słoja o pojemności 3 litrów. Nie napełniamy go po brzegi, ponieważ podczas fermentacji zawartość będzie pracować.
Cukier rozpuszczamy w litrze przegotowanej, letniej wody. Tak przygotowaną pożywką zalewamy jabłka. Powinny być całkowicie zanurzone w wodzie. Jeśli wypływają na powierzchnię, delikatnie je dociskamy czystym talerzykiem lub innym odpowiednim obciążeniem. U nas był to słoiczek z wodą.
Słój przykrywamy gazą i zabezpieczamy ją gumką lub obwiązujemy sznurkiem. Nie zakręcamy go szczelnie — podczas fermentacji musi mieć dostęp powietrza.
Słój odstawiamy w ciepłe miejsce, z dala od bezpośredniego słońca. Przez pierwsze dni raz dziennie mieszamy zawartość czystą, drewnianą łyżką, aby jabłka nie pozostawały na powierzchni.
Po pewnym czasie jabłka zaczynają fermentować, a zapach stopniowo zmienia się w charakterystyczny, kwaśny aromat octu. Kiedy fermentacja jabłek wyraźnie zwolni, przecedzamy płyn przez gazę, a jabłka usuwamy. My przelałyśmy płyn po 4 tygodniach. W momencie, gdy na powierzchni utworzyła się tak zwana "matka octowa", czyli galaretowaty krążek świadczący o tym, że fermentacja przebiegała prawidłowo.
Nasza „matka octowa” była wzorcowa, piękna. W tym momencie uznałyśmy, że zrobienie octu jabłkowego nie jest takie trudne.
Sam płyn ponownie przelewamy do czystego, wyparzonego słoja, przykrywamy gazą i pozostawiamy jeszcze na kilka dni w spokojnym, ciepłym miejscu. W tym czasie smak nabiera głębi, a płyn staje się coraz bardziej octowy.
Gotowy ocet przelewamy do czystych butelek i przechowujemy w chłodnym, zacienionym miejscu lub w lodówce. Z kilograma jabłek i litra wody uzyskałyśmy 1/2 l octu jabłkowego.
Domowy ocet jabłkowy ze starej jabłoni gotowy!
Ocet jabłkowy robiłyśmy pierwszy raz i na pewno powtórzymy za rok, jeśli oczywiście jabłoń obrodzi obficie.
Kilka naszych rad:
- Wybierajmy zdrowe jabłka. Obite lub nadpsute fragmenty koniecznie usuwamy.
- Pilnujmy, żeby jabłka pozostawały pod powierzchnią płynu. Te wystające ponad wodę mogą zacząć pleśnieć.
- Nie przejmujmy się zmianami wyglądu. Osad na dnie, zmętnienie czy cienka warstwa tworząca się na powierzchni mogą pojawić się podczas naturalnej fermentacji.
- Zwracajmy uwagę na zapach. Przyjemny, kwaśny, jabłkowo-octowy aromat jest właściwy. Jeśli pojawi się pleśń albo wyraźnie nieprzyjemny, gnilny zapach, takiej partii nie używamy.
- Dajmy octowi czas. Im spokojniej przebiega fermentacja, tym bardziej rozwija się jego smak. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i nie próbować przyspieszać całego procesu.








































.jpg)
.jpg)

















