polecamy

środa, 7 października 2026

Sernik pomarańczowy

Są takie ciasta, które już podczas pieczenia roztaczają po domu zapach świąt. Ten sernik właśnie do nich należy. Pachnie świeżą pomarańczą, jest delikatny, kremowy i taki porządny, jak serniki, które dawniej piekło się na większą uroczystość, kiedy na stole miało być domowo, dostatnio i odświętnie.

Nie potrzeba mu spodu ani żadnych wymyślnych dodatków. Cały jego urok tkwi w dobrej masie serowej, prawdziwym twarogu, maśle i pomarańczy. Skórka dodaje pięknego aromatu, a świeży sok sprawia, że sernik ma przyjemny, lekko cytrusowy smak.

To taki sernik trochę babciny, trochę świąteczny, ale równie dobrze pasuje do niedzielnej kawy.

Składniki:

  • 1 kg trzykrotnie mielonego twarogu półtłustego lub z wiaderka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 120 g masła
  • 8 g cukru wanilinowego
  • 4 jajka L lub 5 jajek M
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 100 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 2 budynie śmietankowe lub waniliowe bez cukru
  • szczypta soli

Sposób wykonania:

Białka oddzielamy od żółtek. Dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Odstawiamy.

W drugiej misce umieszczamy żółtka, cukier i cukier wanilinowy. Ubijamy, aż masa stanie się jasna i puszysta.

Masło roztapiamy i pozostawiamy do przestudzenia. Dodajemy je do masy żółtkowej razem ze startą skórką pomarańczową oraz świeżo wyciśniętym sokiem. Wszystko krótko mieszamy.

Wsypujemy budynie i ponownie krótko mieszamy. Następnie dodajemy twaróg – najlepiej partiami, po kilka łyżek – za każdym razem krótko mieszając. Nie miksujemy masy dłużej niż potrzeba, żeby jej niepotrzebnie nie napowietrzać.

Na koniec odkładamy mikser i dodajemy ubite białka w 2–3 partiach. Delikatnie łączymy je z masą serową za pomocą silikonowej lub drewnianej łyżki.

Dno tortownicy o średnicy 24 cm wykładamy papierem do pieczenia. Boki również możemy wyłożyć papierem, pozostawiając go nieco wyżej niż rant formy – sernik podczas pieczenia może trochę urosnąć.

Masę serową przelewamy do przygotowanej tortownicy i wyrównujemy wierzch.

Piekarnik nagrzewamy do 170°C, góra-dół, bez termoobiegu. Wstawiamy sernik i pieczemy przez 15 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 150°C i pieczemy jeszcze około 50 minut.

Po zakończeniu pieczenia wyłączamy piekarnik i pozostawiamy sernik w środku przez około 15 minut. Następnie lekko uchylamy drzwiczki piekarnika i pozostawiamy sernik do całkowitego wystudzenia.

Wystudzony sernik wkładamy do lodówki na kilka godzin. Najlepiej smakuje dobrze schłodzony, a następnego dnia jest jeszcze lepszy – kremowy, delikatny i pięknie pachnący pomarańczą.

Sernik pomarańczowy gotowy!

Nasze rady:

  • Do tego sernika najlepiej użyć tłustego lub półtłustego twarogu, trzykrotnie mielonego. Twaróg powinien być dobrej jakości i niezbyt wodnisty.
  • Pomarańczę przed starciem skórki dokładnie myjemy i sparzamy. Ścieramy tylko pomarańczową część skórki, bez białej warstwy, która może nadać sernikowi gorzkawy smak.
  • Sernik można piec z naczyniem z wodą ustawionym na dnie piekarnika. Para wodna pomaga utrzymać wilgotność i sprawia, że sernik piecze się łagodniej.
  • Najlepiej kroi się po kilku godzinach chłodzenia, dlatego warto upiec go dzień wcześniej.

 

Czekośliwka z węgierek

Czekośliwka to takie powidła, które potrafią zjednać sobie nawet tych, którzy za zwykłymi powidłami śliwkowymi nie przepadają. Dojrzałe, pachnące węgierki smażymy powoli, aż zrobią się gęste i pełne smaku, a pod koniec dodajemy gorzką czekoladę i kakao. Powstaje aksamitny, czekoladowy przysmak, w którym śliwki nadal grają pierwsze skrzypce.

U nas czekośliwka pojawiła się trochę z przypadku. Dostałyśmy dużą ilość pięknych, dojrzałych węgierek i choć spiżarnia powoli zaczynała już pękać w szwach od jesiennych zapasów, szkoda było pozwolić, żeby takie śliwki się zmarnowały. Część poszła na ciasto, część na tradycyjne powidła, a z kolejnej porcji postanowiłyśmy zrobić coś dla naszych wnuków.

Bo wiadomo – zwykłe powidła mogą być dobre, ale jeśli do garnka dorzucimy trochę czekolady, to nagle zainteresowanie słoiczkiem robi się dużo większe.

I tak powstała nasza czekośliwka. Gęsta, ciemna, pachnąca śliwkami i czekoladą. Nie jest przesadnie słodka, bo zależało nam na tym, żeby nadal smakowała jak prawdziwe powidła ze śliwek, a nie jak czekoladowy krem. Gorzka czekolada i kakao pięknie podkreślają smak dojrzałych węgierek i nadają im głębi.

Składniki:

  • 4 kg dojrzałych węgierek
  • 1 szklanka cukru
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (200 g), najlepiej 70–84% kakao
  • 2 czubate łyżki kakao
  • ¼ szklanki wody
  • opcjonalnie 1 czubata łyżeczka cynamonu

Sposób przygotowania:

Śliwki dokładnie myjemy i osuszamy. Przekrawamy je na pół i wyjmujemy pestki. Nie trzeba ich obierać – skórka podczas długiego smażenia zmięknie i na koniec przetrzemy ją przez gęste sito.

Przygotowane śliwki przekładamy do dużego, szerokiego garnka z grubym dnem. Wlewamy około ¼ szklanki wody. Nie chodzi o to, żeby śliwki gotować, tylko żeby na początku nie przywarły do dna, zanim puszczą własny sok.

Cukru na tym etapie nie dodajemy.

Garnek stawiamy na małym ogniu. Powoli podgrzewamy śliwki, aż zaczną puszczać sok. Mieszamy i smażymy bez przykrycia, aby nadmiar wody mógł spokojnie odparować.

Powoli smażymy powidła

To właśnie ten etap decyduje o smaku czekośliwki, dlatego nie warto się spieszyć.

Śliwki smażymy na bardzo małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Kiedy masa zacznie gęstnieć, mieszamy częściej, szczególnie po dnie garnka.

Dojrzałe węgierki mają stosunkowo mało wody i świetnie nadają się na powidła. Jeśli jednak śliwki są bardziej soczyste, smażenie może potrwać nawet około 3 godzin.

Nie zwiększajmy ognia, żeby przyspieszyć pracy. Powidła lubią spokój i cierpliwość. Im wolniej odparowuje z nich woda, tym bardziej skoncentrowany i śliwkowy będzie ich smak.

Kiedy śliwki całkowicie się rozpadną, zdejmujemy garnek z ognia.

Jeżeli lubimy powidła z kawałeczkami owoców, możemy zostawić je w takiej postaci. My wolimy czekośliwkę gładką i aksamitną, dlatego przecieramy masę przez sito.

Możemy również użyć blendera i krótko zmiksować śliwki.

Nie martwimy się, jeśli na tym etapie masa wydaje się jeszcze trochę za rzadka. Po wystudzeniu i kolejnym smażeniu powidła jeszcze zgęstnieją.

Najlepiej pozostawić je do całkowitego wystudzenia, a nawet do następnego dnia.

Następnego dnia ponownie stawiamy powidła na małym ogniu.

Dodajemy cukier i dokładnie mieszamy. Smażymy około godziny, często mieszając, aż masa będzie naprawdę gęsta.

Ilość cukru możemy dostosować do słodyczy śliwek. Jeżeli mamy bardzo dojrzałe, słodkie węgierki, możemy użyć go nieco mniej. Pamiętajmy jednak, że później dodamy jeszcze gorzką czekoladę i kakao, które nadają czekośliwce wytrawniejszy smak.

Gęstość sprawdzamy na zimnym talerzyku. Nakładamy na niego odrobinę gorących powideł i zostawiamy na chwilę. Jeżeli masa nie rozpływa się po talerzyku, możemy przejść do następnego etapu.

Dodajemy kakao i czekoladę.

Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do gorącej masy. Mieszamy, aż całkowicie się rozpuści.

Czekośliwka powinna stać się jednolita, gładka i pięknie pachnieć czekoladą.

Jeżeli lubimy śliwki z cynamonem, możemy teraz dodać czubatą łyżeczkę cynamonu. My tym razem go nie dodawałyśmy, ponieważ nasze wnuki za nim nie przepadają. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby podzielić czekośliwkę na dwie części i do jednej dodać cynamon.

Gorącą czekośliwkę przekładamy do dokładnie umytych i wyparzonych słoiczków.

Napełniamy je, pozostawiając około 1 cm wolnego miejsca od góry. Brzegi słoiczków dokładnie wycieramy i zakręcamy wyparzonymi zakrętkami.

Dla pewności możemy słoiczki dodatkowo pasteryzować przez około 10 minut.

Po pasteryzacji wyjmujemy je z garnka i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Gotową czekośliwkę chowamy do spiżarni.

Nasze rady:

• Najlepsze są dojrzałe węgierki. Im bardziej dojrzałe i mięsiste śliwki, tym mniej wody mają w sobie i tym szybciej uzyskamy gęste, aromatyczne powidła.
• Cukier dodajemy dopiero podczas drugiego smażenia. Dzięki temu śliwki najpierw spokojnie odparują i nabiorą głębokiego smaku.
• Nie smażmy na dużym ogniu. Powidła mogą wtedy łatwo przywrzeć do dna i nabrać nieprzyjemnego, przypalonego smaku. Mały ogień i częste mieszanie to najlepsza metoda.
• Czekolada powinna być dobrej jakości. Najlepiej sprawdzi się gorzka czekolada z dużą zawartością kakao. Nie wybierajmy bardzo słodkiej – czekośliwka powinna przede wszystkim smakować śliwkami.
• Po wystudzeniu czekośliwka jeszcze zgęstnieje. Dlatego nie smażmy jej do przesady tylko po to, żeby w garnku była bardzo twarda. Po całkowitym wystudzeniu konsystencja będzie wyraźnie gęstsza.
 

wtorek, 6 października 2026

Powidła z węgierek – smażone przez 3 dni

Powidła z węgierek smażone trzy dni. Takie powidła robiły nasze babcie – bez pośpiechu, na małym ogniu, cierpliwie odparowując śliwki, aż zamieniały się w gęstą, ciemną i pachnącą masę.

Nie trzeba do nich dodawać żelfiksów ani innych zagęstników. Wystarczą dobre, dojrzałe węgierki, trochę cierpliwości i duży garnek. Trzydniowe smażenie sprawia, że powidła mają piękny, głęboki kolor i intensywny śliwkowy smak. Są doskonałe do chleba, naleśników, racuchów, ciasta drożdżowego czy świątecznego piernika.

Składniki:

  • 4 kg dojrzałych węgierek
  • szklanka cukru – opcjonalnie, według smaku

Sposób przygotowania:

Śliwki myjemy, dokładnie osuszamy i wyjmujemy pestki. Najlepiej wybierać bardzo dojrzałe, miękkie i słodkie węgierki – im bardziej dojrzałe owoce, tym mniej cukru będziemy potrzebować.

Przygotowane śliwki przekładamy do dużego, najlepiej szerokiego garnka z grubym dnem. Szeroki garnek jest bardzo ważny, ponieważ woda ze śliwek będzie szybciej odparowywać.

Dzień pierwszy

Śliwki stawiamy na małym ogniu i podgrzewamy, aż puszczą sok. Gotujemy bez przykrycia, od czasu do czasu delikatnie mieszając, aby owoce nie przywarły do dna.

Na początku śliwki będą bardzo soczyste i może się wydawać, że powideł jest zdecydowanie za dużo. To nic – podczas smażenia woda będzie stopniowo odparowywać.

Pierwszego dnia smażymy śliwki około 2–3 godzin, na bardzo małym ogniu. Nie musimy cały czas stać przy garnku, ale zaglądajmy do niego i mieszajmy co jakiś czas.

Po zakończeniu smażenia garnek zdejmujemy z ognia i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Dzień drugi

Następnego dnia ponownie stawiamy śliwki na małym ogniu. Podczas podgrzewania powidła będą coraz gęstsze i ciemniejsze.

Smażymy kolejne 2–3 godziny, często mieszając, szczególnie pod koniec smażenia, kiedy masa zaczyna gęstnieć i łatwiej może przywrzeć do dna.

W tym momencie możemy spróbować powideł. Jeśli śliwki są mało słodkie, dodajemy cukier – najlepiej stopniowo, po trochu. Możemy również dodać łyżkę soku z cytryny, który delikatnie podkreśli smak śliwek.

Po drugim smażeniu ponownie zostawiamy powidła do wystudzenia.

Dzień trzeci

Trzeciego dnia smażymy powidła już tak długo, jak potrzeba, aby osiągnęły odpowiednią gęstość – zwykle około 1–2 godzin.

Tym razem trzeba już częściej mieszać, ponieważ bardzo gęsta masa łatwo może przywrzeć do dna.

Gotowe powidła powinny być ciemne, gęste i lśniące. Po przeciągnięciu łyżką po dnie garnka masa powinna rozchodzić się powoli, a ślad po łyżce nie powinien od razu się zlewać.

Gorące powidła przekładamy do wyparzonych, suchych słoiczków. Zakręcamy czystymi, wyparzonymi zakrętkami i odstawiamy do wystudzenia.

Dla pewności możemy słoiczki dodatkowo pasteryzować przez około 10–15 minut.

Nasze rady:

  • Najlepsze są bardzo dojrzałe węgierki. Takie, które łatwo oddzielają się od pestki, przy ogonkach sa lekko pomarszczone i są już miękkie, dadzą najlepszy smak i kolor.
  • Nie warto przesadzać z cukrem. Dobre węgierki są naturalnie słodkie, a powidła podczas smażenia jeszcze zyskują na słodyczy.
  • Jeśli powidła są bardzo gęste już pod koniec drugiego dnia, trzeciego dnia wystarczy je tylko dobrze podgrzać i krótko dosmażyć.
  • Powidła z węgierek z czasem jeszcze lekko gęstnieją, dlatego nie trzeba doprowadzać ich w garnku do konsystencji zupełnie twardej masy.

Są takie smaki, które zaczynają się nie od przepisu, ale od jesiennego poranka, koszyka pełnego węgierek i dużego garnka, który przez kilka dni stoi na kuchni. Powidła ze śliwek smażone przez trzy dni to właśnie taki smak – cierpliwy, domowy i bardzo babciny.

Kiedyś w polskich domach, kiedy przychodziła jesień, zaczynało się wielkie smażenie węgierek. Zrywało się dojrzałe węgierki z sadu albo przynosiło z targu, pestki wyjmowało jedna po drugiej i śliwki lądowały w dużym garnku. Potem już tylko mały ogień, drewniana łyżka i czas. Bez pośpiechu, bez żelfiksów i bez wymyślania. Babcia wiedziała, że dobre powidła potrzebują przede wszystkim cierpliwości.

Garnek pyrkał sobie cicho przez kilka godzin, śliwki puszczały sok, a po kuchni roznosił się ten charakterystyczny, słodki zapach smażonych węgierek. Wieczorem garnek odstawiało się na noc, a następnego dnia wszystko zaczynało się od nowa. Trzeciego dnia powidła były już ciemne, gęste i tak śliwkowe, że wystarczyła łyżeczka, aby przypomnieć sobie smak dzieciństwa.

Tak właśnie robimy nasze powidła – z czterech kilogramów dojrzałych węgierek, smażonych spokojnie przez trzy dni. Nie dodajemy dużo cukru, bo dobrze dojrzała śliwka sama ma w sobie tyle słodyczy, ile potrzeba. A kiedy zimą otworzymy słoiczek, najlepiej smakuje kromka świeżego chleba posmarowana grubą warstwą powideł. I wtedy naprawdę czuć, że to jest domowa spiżarnia, jesień i kuchnia naszych babć.


 

Makaron ze szpinakiem i piersią kurczaka


 To prosty i szybki pomysł na domowy obiad, kiedy mamy ochotę na coś sycącego, ale bez długiego stania przy kuchni. Delikatny kurczak, młody szpinak, czosnek i kremowy sos dobrze łączą się z makaronem, tworząc danie, które smakuje najlepiej od razu po przygotowaniu. Nie potrzeba tutaj wielu składników – ważne, żeby dobrze je ze sobą połączyć i porządnie doprawić.

Składniki:

  • 250 g młodego szpinaku
  • 1 duża pierś z kurczaka, około 350 g
  • 250–300 g makaronu, najlepiej kokardki lub innego ulubionego
  • ½ szklanki wody
  • ½ łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1 łyżeczka mielonej papryki wędzonej
  • olej rzepakowy do smażenia
  • 1 łyżka masła
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 150 ml śmietanki kremówki
  • 1 czubata łyżeczka mąki
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Pierś z kurczaka oczyszczamy i kroimy w niewielką kostkę. Oprószamy ją pieprzem ziołowym oraz wędzoną papryką. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i smażymy mięso na większym ogniu, aż ładnie się przyrumieni.

Na drugiej patelni rozgrzewamy masło. Dodajemy drobno posiekany czosnek i podsmażamy go krótko, tylko do momentu, aż zacznie pięknie pachnieć. Uważamy, żeby go nie przypalić, bo zrobi się gorzki.

Dodajemy posiekany szpinak i chwilę smażymy, aż zwiędnie. Następnie przekładamy na patelnię usmażonego kurczaka.

Patelnię, na której smażyliśmy mięso, podlewamy ½ szklanki wody i drewnianą łyżką zeskrobujemy z dna wszystkie przyrumienione kawałeczki. Taki prosty zabieg daje sosowi dużo smaku. Wodę z patelni przelewamy do szpinaku i kurczaka.

Całość dusimy przez kilka minut pod przykryciem, żeby smaki dobrze się połączyły.

Śmietankę dokładnie mieszamy z mąką, aby nie było grudek. Wlewamy ją na patelnię, mieszamy i podgrzewamy na niewielkim ogniu, aż sos zgęstnieje. Na koniec doprawiamy wszystko solą i świeżo mielonym pieprzem.

W międzyczasie gotujemy makaron według instrukcji na opakowaniu. Odcedzamy go, a następnie przekładamy na patelnię z sosem. Wszystko dokładnie mieszamy, aby kremowy sos oblepił makaron.

Makaron ze szpinakiem i piersią kurczaka podajemy od razu, póki jest gorący i kremowy.

Nasze rady:

  • Nie przesmażajmy czosnku. Wystarczy dosłownie chwila, gdy tylko zacznie uwalniać aromat, dodajemy szpinak. Przypalony czosnek zepsuje smak całego sosu.
  • Nie rozgotowujmy makaronu. Najlepiej ugotować go al dente. Po dodaniu do gorącego sosu jeszcze chwilę dochodzi, a przy okazji wchłonie jego smak. Jeśli sos wyjdzie zbyt gęsty, możemy dodać kilka łyżek wody z gotowania makaronu.

poniedziałek, 5 października 2026

Racuchy z jabłkami – puszyste i chrupiące


 Racuchy z jabłkami - nasz ulubiony deser. Puszyste w środku, lekko chrupiące na brzegach i pełne słodkich, pachnących jabłek. To szybki sposób na coś dobrego, kiedy mamy ochotę na słodki podwieczorek, ale nie chcemy piec całego ciasta.

Robimy je na proszku do pieczenia, bez drożdży, więc nie trzeba czekać, aż ciasto wyrośnie.Takie racuchy pamiętamy z domowej kuchni – posypane tylko cukrem pudrem, czasem jeszcze ciepłe, kiedy cukier na nich delikatnie się rozpływa.

Składniki:

  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 2 szklanki mąki pszennej typ 480 do 550
  • 2 jabłka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 2 łyżki oleju do ciasta
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania

Sposób wykonania:

Jajka wbijamy do miski, dodajemy szczyptę soli i cukier. Ubijamy mikserem przez około 4–5 minut, aż masa zrobi się jasna, puszysta i wyraźnie zwiększy swoją objętość.

Wlewamy mleko oraz 2 łyżki oleju i krótko mieszamy. Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia i sodą, następnie stopniowo wsypujemy ją do masy jajecznej. Mieszamy krótko, tylko do połączenia składników. Ciasto powinno być dość gęste, mniej więcej jak gęsta śmietana.

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Nie trzeba ich odciskać z soku – dodadzą racuchom wilgotności i pięknego, jabłkowego smaku.

Starte jabłka dodajemy do ciasta i delikatnie mieszamy łyżką.

Na dużej patelni rozgrzewamy olej. Powinno go być tyle, aby dno patelni było dobrze pokryte – dzięki temu racuchy ładnie się zrumienią i będą chrupiące na brzegach.

Łyżką nakładamy porcje ciasta na rozgrzany olej. Racuchy smażymy na średnim ogniu z obu stron na złoty, rumiany kolor. 

Usmażone racuchy przekładamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.

Podajemy jeszcze ciepłe, obficie posypane cukrem pudrem.

Racuchy z jabłkami – puszyste i chrupiące gotowe!

Nasze rady:

  • Jabłka najlepiej wybrać lekko kwaśne i soczyste. Świetnie sprawdzą się odmiany, które dobrze nadają się do wypieków – racuchy będą wtedy miały wyraźniejszy, jabłkowy smak.
  •  Racuchy smażymy na średnim ogniu i nie nakładamy na patelnię zbyt wielu porcji jednocześnie. Wtedy temperatura oleju nie spadnie gwałtownie, a racuchy będą rumiane i chrupiące z zewnątrz, a jednocześnie puszyste w środku.



niedziela, 4 października 2026

Biszkopt dyniowy

Biszkopt z odrobiną musu dyniowego ma wspaniały smak i kolor. Nadaje się do przekładania delikatnymi kremami na bazie sera i kremówki. Można też komponować go z owocami.

Składniki:

  • 4 jajka M
  • 2/3 szklanki cukru-140 g
  • 1/2 szklanki mąki tortowej-70 g
  • 1/4 szklanki skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej-40 g
  • 1/2 dyni hokkaido (po upieczeniu i zblendowaniu 150 g masy)
  • łyżka masła
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli

Sposób wykonania:

Dynię obieramy ze skórki, oczyszczamy z pestek i kroimy na kawałki. Na patelni rozgrzewamy masło, dajemy na nie dynię, przykrywamy pokrywką i dusimy do miękkości. Od czasu do czasu należy dynię przemieszać i jeśli jest taka potrzeba podlać 2-3 łyżkami wody. Miękką dynię blendujemy na gładką masę i odstawiamy do wystygnięcia do temp. pokojowej.


Oddzielamy białka od żółtek. Białka przekładamy do dużej, suchej miski, dajemy szczyptę soli i ubijamy mikserem do lekkiej piany. Następnie dodajemy połowę odmierzonego cukru w dwóch partiach i ubijamy dalej 5 minut. Masa ma mieć gładką, satynową i lśniącą powierzchnię. Ubite białka odkładamy na bok.

Do drugiej miski dajemy żółtka, wsypujemy resztę cukru i ubijamy je na puszysty kogel-mogel. Teraz wlewamy sok z cytryny i dodajemy pulpę dyniową. Mieszamy mikserem na najniższych obrotach i pomału wsypujemy suche składniki ( wcześniej połączone i przesiane). Masę ubijamy tylko do połączenia składników. Na koniec wtłaczamy do ciasta łyżką pianę z białek.

Ciasto wlewamy do tortownicy 20 cm wyłożonej na dnie papierem do pieczenia. Boki tortownicy mają być suche. Pieczemy biszkopt w piekarniku nagrzanym do temp. 180 °C (góra-dół bez termoobiegu) 40- 45 minut. Blaszkę z ciastem po wyjęciu z piekarnika spuszczamy na blat z wysokości pół metra (ciasto będzie równe po wystygnięciu). Wyjmujemy biszkopt z formy po całkowitym jego przestudzeniu. Następnie owijamy go folią spożywczą i wkładamy do lodówki na kilka godzin.

Tak przygotowany biszkopt świetnie nadaje się do przekrawania na blaty. Ciasto wyrosło na wysokość 5 cm.

Biszkopt dyniowy gotowy!  

 

Ciasto marchewkowe – puszyste i wilgotne

Ciasta marchewkowe robi się bez wielkich przygotowań, a zawsze wychodzą przyjemnie wilgotne i mięciutkie. Marchewka nadaje im delikatnej słodyczy i pięknego, złocistego koloru, a zapach podczas pieczenia od razu przypomina domową kuchnię i ciasta pieczone na niedzielę.

To proste ciasto, które nie potrzebuje żadnych wymyślnych dodatków. Wystarczy odrobina lukru i kolorowa posypka, żeby zamienić je w swojski, domowy wypiek, który znika z talerza jeszcze tego samego dnia.

Składniki:

Na ciasto:

  • 1,5 szklanki drobno startej marchewki, nieubitej (około 180–200 g)
  • 4 jajka M
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1 małe opakowanie cukru wanilinowego (około 16 g)
  • 3/4 szklanki oleju rzepakowego
  • 1,5 szklanki mąki pszennej typ 450 lub 550
  • 1 niepełna łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 niepełna łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli

Dodatkowo:

  • lukier do polania - 3 czubate łyżki cukru pudru+2 łyżki przegotowanej wody
  • kolorowa posypka do dekoracji – opcjonalnie

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.

    Blachę o wymiarach 28 × 18 cm wykładamy papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 180°C, góra–dół, bez termoobiegu.

    Marchewkę myjemy, obieramy i ścieramy na drobnych oczkach tarki. Nie odciskamy jej z soku – właśnie dzięki temu ciasto pozostanie przyjemnie wilgotne.

    Jajka wbijamy do misy miksera. Dodajemy szczyptę soli, cukier oraz cukier wanilinowy. Ubijamy na wysokich obrotach przez około 8–10 minut, aż masa stanie się jasna, puszysta i wyraźnie zwiększy swoją objętość.

    W osobnej misce przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia oraz sodę.

    Do ubitej masy jajecznej zmniejszamy obroty miksera i cienkim strumieniem wlewamy olej. Miksujemy krótko, tylko do połączenia składników.

    Następnie stopniowo dodajemy suche składniki. Mieszamy krótko, tylko do momentu, aż mąka połączy się z masą.

    Na końcu dodajemy startą marchewkę. Mieszamy już łyżką lub szpatułką, delikatnie, aby niepotrzebnie nie napowietrzać i nie obciążać ciasta.

    Gotowe ciasto przelewamy do przygotowanej blachy i od razu wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

    Pieczemy na drugim poziomie od dołu przez około 40–45 minut, do suchego patyczka. Czas pieczenia może być nieco różny w zależności od piekarnika.

    Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

    Wystudzone ciasto polewamy lukrem. Możemy posypać je kolorową posypką, tak jak robiło się kiedyś przy domowych ciastach. Zwłaszcza dzieci lubią takie ciasta.

Ciasto marchewkowe – proste, puszyste i wilgotne – gotowe!

Nasze rady:

  • Marchewki nie odciskamy z soku. Wilgoć z marchewki sprawia, że ciasto pozostaje miękkie i przyjemnie wilgotne. Najlepiej użyć świeżej, soczystej marchewki.
  • Nie mieszamy ciasta zbyt długo po dodaniu mąki. Gdy tylko składniki się połączą, kończymy mieszanie. Dzięki temu ciasto będzie delikatniejsze i bardziej puszyste.

 

sobota, 3 października 2026

Kruchy placek ze śliwkami na dużą blachę


 Kiedy na straganach pojawiają się pierwsze dojrzałe węgierki, wiadomo, że pora na placek ze śliwkami. Taki zwyczajny, domowy, jak z babcinej kuchni. Dawniej nie trzeba było wielkich okazji, żeby postawić na stole blachę kruchego ciasta. Wystarczyła miska śliwek, kawałek masła, trochę mąki, jajek i śmietany, a reszta już sama się zrobiła.

Pamiętamy takie placki z kuchni naszych mam i babć – grube, kruche ciasto, na nim śliwki ułożone jedna przy drugiej i porządna warstwa złocistej kruszonki. W piecu wszystko pięknie się rumieniło, śliwki puszczały sok, a po całym domu roznosił się ten babciny zapach masła, owoców i wanilii.

Najlepszy jest jeszcze lekko ciepły, kiedy kruszonka przyjemnie chrupie, a śliwki są miękkie i pachnące. Możemy polać go odrobiną lukru, choć i bez niego znika z blachy bardzo szybko.

Składniki:

Ciasto:

  • 1/2 kg mąki tortowej
  • 200 g masła
  • 4 żółtka
  • 2/3 szklanki cukru
  • 16 g cukru wanilinowego
  • 1 czubata łyżka gęstej, kwaśnej śmietany 18%
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 kg śliwek węgierek

Kruszonka:

  • 200 g mąki tortowej
  • 100 g masła
  • 100 g cukru

Lukier:

  • 4-5 czubatych łyżek cukru pudru
  • 2-3 łyżki przegotowanej, zimnej wody

Sposób przygotowania:

Ciasto

Masło roztapiamy i odstawiamy do przestudzenia. Żółtka ucieramy z cukrem i cukrem wanilinowym na jasny, puszysty kogel-mogel. Następnie wlewamy przestudzone, płynne masło i dokładnie łączymy.

Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia do dużej miski. Dodajemy masę jajeczną oraz śmietanę i szybko zagniatamy gładkie ciasto. Nie wyrabiamy go zbyt długo – tylko tyle, żeby składniki się połączyły.

Ciasto wkładamy do woreczka lub owijamy folią i odkładamy do lodówki na około 30 minut.

W tym czasie śliwki myjemy, przekrawamy na pół i usuwamy pestki.

Kruszonka

Mąkę, masło i cukier łączymy palcami, aż powstanie sypka kruszonka przypominająca drobny żwirek. Wkładamy ją do lodówki, żeby dobrze się schłodziła.

Dużą blaszkę o wymiarach 25 × 40 cm wykładamy papierem do pieczenia. Schłodzonym ciastem wylepiamy równomiernie dno blachy i lekko dociskamy.

Na cieście układamy śliwki skórką do dołu, jedna obok drugiej. Całość obficie posypujemy przygotowaną kruszonką.

Pieczemy około 40 minut w temperaturze 180°C, aż wierzch pięknie się przyrumieni, a śliwki zmiękną.

Z cukru pudru i niewielkiej ilości zimnej, przegotowanej wody ucieramy lukier. Jeszcze ciepły placek delikatnie polewamy lukrem.

Kruchy placek ze śliwkami gotowy!

Nasze rady:

  • Do tego ciasta najlepiej wybieramy dojrzałe, ale jędrne węgierki. Nie powinny być zbyt miękkie, bo podczas pieczenia puszczą dużo soku.

  • Kruchego ciasta nie wyrabiamy długo. Im szybciej je zagnieciemy i schłodzimy, tym bardziej będzie kruche i delikatne.

  • Jeśli śliwki są wyjątkowo soczyste, możemy po ułożeniu ich na cieście delikatnie oprószyć owoce łyżką mąki ziemniaczanej. Pomoże ona związać część soku ze śliwek.

  • Lukier możemy zrobić bardzo cienki – taki, żeby tylko lekko ozdobił placek. Jeśli wolimy smak bardziej babciny, możemy zostawić ciasto bez lukru i pozwolić, żeby smakowały przede wszystkim śliwki, masło i kruszonka.