Proziaki zawsze pachną dawną, wiejską, prostą kuchnią naszych babć. Wywodzą się z Podkarpacia, szczególnie z okolic Rzeszowa, gdzie od pokoleń przygotowywano je w wiejskich domach z kilku podstawowych składników. Ich nazwa pochodzi od prozy, czyli regionalnego określenia sody oczyszczonej, która zastępowała drożdże i pozwalała szybko przygotować pieczywo.
Dawniej proziaki pieczono na blasze kuchennego pieca, najczęściej wtedy, gdy w domu zabrakło chleba albo trzeba było naprędce przygotować coś do jedzenia dla całej rodziny. Nie wymagały długiego wyrabiania ani czasu potrzebnego na wyrastanie ciasta drożdżowego. Wystarczała mąka, kwaśne mleko lub maślanka, odrobina sody i sól. Tak powstawały pulchne, lekko rumiane placki, które smakowały najlepiej jeszcze ciepłe, prosto z pieca.
My przygotowujemy proziaki na kefirze lub jogurcie naturalnym i smażymy je na patelni. Są miękkie w środku, delikatnie chrupiące na zewnątrz i mają ten swojski, domowy charakter, który tak lubimy w tradycyjnych przepisach. Doskonale smakują posmarowane masłem, ale można podawać je również z twarogiem, miodem, dżemem albo wytrawnymi dodatkami.
Składniki:
- 2 szklanki mąki pszennej typ 550
- 1 szklanka kefiru lub jogurtu naturalnego
- 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cukru
Sposób wykonania:
Do miski wsypujemy mąkę, sodę oczyszczoną, sól i cukier. Dodajemy kefir lub jogurt naturalny, a następnie mieszamy składniki i wyrabiamy ciasto, aż stanie się jednolite i miękkie. Jeśli mocno klei się do dłoni, dosypujemy niewielką ilość mąki, uważając, aby nie było jej za dużo, bo proziaki mogą wyjść twarde.
Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około 15 minut, aby odpoczęło. Nie musi wyrastać jak ciasto drożdżowe, ponieważ za jego spulchnienie odpowiada soda oczyszczona.
Blat posypujemy mąką i wykładamy na niego ciasto. Rozwałkowujemy je na grubość około 1 cm. Szklanką lub okrągłą foremką wykrawamy niewielkie placuszki. Pozostałe skrawki ponownie zagniatamy, rozwałkowujemy i wycinamy kolejne proziaki.
Rozgrzewamy suchą patelnię z grubszym dnem. Układamy na niej proziaki i smażymy na średnim lub średnio małym ogniu przez około 10 minut, obracając je kilka razy na drugą stronę. Nie zwiększamy zbyt mocno ognia, ponieważ placki szybko zrumienią się na zewnątrz, a w środku pozostaną surowe. W razie potrzeby nieco zmniejszamy temperaturę i wydłużamy smażenie, aby dobrze dopiekły się w środku.
Gotowe proziaki powinny być rumiane z obu stron, miękkie i puszyste w środku. Podajemy je od razu, najlepiej jeszcze ciepłe. Same z masłem smakują wyśmienicie, ale równie dobrze pasują do słodkich i słonych dodatków.
Nasze rady:
- Kefir czy jogurt? Najlepiej sprawdzi się kefir, maślanka lub jogurt naturalny o gęstości pozwalającej zagnieść miękkie ciasto. Jeśli używamy bardzo gęstego jogurtu, możemy potrzebować odrobiny więcej płynu.
- Pilnujemy ognia. To najważniejszy sekret udanych proziaków. Smażymy je powoli, na umiarkowanym ogniu, aby zdążyły upiec się w środku, zanim skórka stanie się zbyt ciemna.
- Nie przesadzamy z mąką. Ciasto powinno być miękkie i delikatne. Zbyt duża ilość mąki sprawi, że bułeczki będą zbite i twarde.
- Podajemy na wiele sposobów. Proziaki lubią masło, miód, konfitury i domowy dżem. W wersji wytrawnej możemy podać je z twarożkiem, pastą jajeczną lub serem. Najlepsze są świeże, jeszcze ciepłe, kiedy ich wnętrze pozostaje miękkie i przyjemnie sprężyste.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz