polecamy

środa, 7 października 2026

Czekośliwka z węgierek

Czekośliwka to takie powidła, które potrafią zjednać sobie nawet tych, którzy za zwykłymi powidłami śliwkowymi nie przepadają. Dojrzałe, pachnące węgierki smażymy powoli, aż zrobią się gęste i pełne smaku, a pod koniec dodajemy gorzką czekoladę i kakao. Powstaje aksamitny, czekoladowy przysmak, w którym śliwki nadal grają pierwsze skrzypce.

U nas czekośliwka pojawiła się trochę z przypadku. Dostałyśmy dużą ilość pięknych, dojrzałych węgierek i choć spiżarnia powoli zaczynała już pękać w szwach od jesiennych zapasów, szkoda było pozwolić, żeby takie śliwki się zmarnowały. Część poszła na ciasto, część na tradycyjne powidła, a z kolejnej porcji postanowiłyśmy zrobić coś dla naszych wnuków.

Bo wiadomo – zwykłe powidła mogą być dobre, ale jeśli do garnka dorzucimy trochę czekolady, to nagle zainteresowanie słoiczkiem robi się dużo większe.

I tak powstała nasza czekośliwka. Gęsta, ciemna, pachnąca śliwkami i czekoladą. Nie jest przesadnie słodka, bo zależało nam na tym, żeby nadal smakowała jak prawdziwe powidła ze śliwek, a nie jak czekoladowy krem. Gorzka czekolada i kakao pięknie podkreślają smak dojrzałych węgierek i nadają im głębi.

Składniki:

  • 4 kg dojrzałych węgierek
  • 1 szklanka cukru
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (200 g), najlepiej 70–84% kakao
  • 2 czubate łyżki kakao
  • ¼ szklanki wody
  • opcjonalnie 1 czubata łyżeczka cynamonu

Sposób przygotowania:

Śliwki dokładnie myjemy i osuszamy. Przekrawamy je na pół i wyjmujemy pestki. Nie trzeba ich obierać – skórka podczas długiego smażenia zmięknie i na koniec przetrzemy ją przez gęste sito.

Przygotowane śliwki przekładamy do dużego, szerokiego garnka z grubym dnem. Wlewamy około ¼ szklanki wody. Nie chodzi o to, żeby śliwki gotować, tylko żeby na początku nie przywarły do dna, zanim puszczą własny sok.

Cukru na tym etapie nie dodajemy.

Garnek stawiamy na małym ogniu. Powoli podgrzewamy śliwki, aż zaczną puszczać sok. Mieszamy i smażymy bez przykrycia, aby nadmiar wody mógł spokojnie odparować.

Powoli smażymy powidła

To właśnie ten etap decyduje o smaku czekośliwki, dlatego nie warto się spieszyć.

Śliwki smażymy na bardzo małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Kiedy masa zacznie gęstnieć, mieszamy częściej, szczególnie po dnie garnka.

Dojrzałe węgierki mają stosunkowo mało wody i świetnie nadają się na powidła. Jeśli jednak śliwki są bardziej soczyste, smażenie może potrwać nawet około 3 godzin.

Nie zwiększajmy ognia, żeby przyspieszyć pracy. Powidła lubią spokój i cierpliwość. Im wolniej odparowuje z nich woda, tym bardziej skoncentrowany i śliwkowy będzie ich smak.

Kiedy śliwki całkowicie się rozpadną, zdejmujemy garnek z ognia.

Jeżeli lubimy powidła z kawałeczkami owoców, możemy zostawić je w takiej postaci. My wolimy czekośliwkę gładką i aksamitną, dlatego przecieramy masę przez sito.

Możemy również użyć blendera i krótko zmiksować śliwki.

Nie martwimy się, jeśli na tym etapie masa wydaje się jeszcze trochę za rzadka. Po wystudzeniu i kolejnym smażeniu powidła jeszcze zgęstnieją.

Najlepiej pozostawić je do całkowitego wystudzenia, a nawet do następnego dnia.

Następnego dnia ponownie stawiamy powidła na małym ogniu.

Dodajemy cukier i dokładnie mieszamy. Smażymy około godziny, często mieszając, aż masa będzie naprawdę gęsta.

Ilość cukru możemy dostosować do słodyczy śliwek. Jeżeli mamy bardzo dojrzałe, słodkie węgierki, możemy użyć go nieco mniej. Pamiętajmy jednak, że później dodamy jeszcze gorzką czekoladę i kakao, które nadają czekośliwce wytrawniejszy smak.

Gęstość sprawdzamy na zimnym talerzyku. Nakładamy na niego odrobinę gorących powideł i zostawiamy na chwilę. Jeżeli masa nie rozpływa się po talerzyku, możemy przejść do następnego etapu.

Dodajemy kakao i czekoladę.

Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do gorącej masy. Mieszamy, aż całkowicie się rozpuści.

Czekośliwka powinna stać się jednolita, gładka i pięknie pachnieć czekoladą.

Jeżeli lubimy śliwki z cynamonem, możemy teraz dodać czubatą łyżeczkę cynamonu. My tym razem go nie dodawałyśmy, ponieważ nasze wnuki za nim nie przepadają. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby podzielić czekośliwkę na dwie części i do jednej dodać cynamon.

Gorącą czekośliwkę przekładamy do dokładnie umytych i wyparzonych słoiczków.

Napełniamy je, pozostawiając około 1 cm wolnego miejsca od góry. Brzegi słoiczków dokładnie wycieramy i zakręcamy wyparzonymi zakrętkami.

Dla pewności możemy słoiczki dodatkowo pasteryzować przez około 10 minut.

Po pasteryzacji wyjmujemy je z garnka i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Gotową czekośliwkę chowamy do spiżarni.

Nasze rady:

• Najlepsze są dojrzałe węgierki. Im bardziej dojrzałe i mięsiste śliwki, tym mniej wody mają w sobie i tym szybciej uzyskamy gęste, aromatyczne powidła.
• Cukier dodajemy dopiero podczas drugiego smażenia. Dzięki temu śliwki najpierw spokojnie odparują i nabiorą głębokiego smaku.
• Nie smażmy na dużym ogniu. Powidła mogą wtedy łatwo przywrzeć do dna i nabrać nieprzyjemnego, przypalonego smaku. Mały ogień i częste mieszanie to najlepsza metoda.
• Czekolada powinna być dobrej jakości. Najlepiej sprawdzi się gorzka czekolada z dużą zawartością kakao. Nie wybierajmy bardzo słodkiej – czekośliwka powinna przede wszystkim smakować śliwkami.
• Po wystudzeniu czekośliwka jeszcze zgęstnieje. Dlatego nie smażmy jej do przesady tylko po to, żeby w garnku była bardzo twarda. Po całkowitym wystudzeniu konsystencja będzie wyraźnie gęstsza.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz