Są
takie smaki, do których wracamy przez całe życie. U nas w domu
należały do nich właśnie racuchy drożdżowe z jabłkami, takie,
jakie robiła nasza mama. Puszyste, rumiane, mięciutkie w środku, z
kawałkami lekko kwaskowych jabłek. Posypane cukrem pudrem, jeszcze
ciepłe, znikały z talerza szybciej, niż zdążyły porządnie
przestygnąć.
To
były prawdziwe racuchy, na drożdżach, a nie żadne tam szybkie
placuszki na proszku do pieczenia. Wymagały trochę cierpliwości,
bo ciasto musiało swoje odstać i porządnie wyrosnąć. Ale
przecież w dawnej kuchni nikt się tak bardzo nie spieszył. Mama
nastawiała rozczyn, obierała jabłka, a potem już tylko pilnowała
patelni. W całym domu pachniało smażonym ciastem, a my kręciliśmy
się w pobliżu, czekając na pierwszą porcję.
Składniki:
- 1,5
szklanki mąki pszennej tortowej (około 240 g)
- 1
szklanka pełnotłustego mleka (250 ml)
- 1
łyżka cukru
- 1
jajko
- 20
g świeżych drożdży
- szczypta
soli
- 1
duże, najlepiej lekko kwaskowe jabłko
- 2
łyżki soku z cytryny
- olej
do smażenia
- cukier
puder do posypania
Szklanka
o pojemności 250 ml.
Sposób
wykonania:
Mleko
lekko podgrzewamy. Powinno być letnie, a nie gorące, ponieważ zbyt
wysoka temperatura może zaszkodzić drożdżom. Odlewamy połowę
mleka do niedużej miski, wkruszamy drożdże, dodajemy cukier oraz
czubatą łyżkę mąki. Całość dokładnie mieszamy, aż drożdże
się rozpuszczą.
Przykrywamy
miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 10–15
minut. Rozczyn powinien się spienić i wyraźnie zwiększyć
objętość. To znak, że drożdże zaczęły pracować.
Do
dużej miski przesiewamy pozostałą mąkę. Dodajemy jajko, resztę
letniego mleka, szczyptę soli oraz wyrośnięty rozczyn. Wszystko
dokładnie mieszamy łyżką, aż powstanie jednolite, dość gęste
ciasto bez grudek.
Ciasto
drożdżowe na racuchy powinno być gęstsze niż naleśnikowe, ale
na tyle miękkie, aby dało się je swobodnie nabierać łyżką.
Przykrywamy miskę i odstawiamy na około 20–30 minut, a w razie
potrzeby nieco dłużej. Ciasto powinno wyraźnie zwiększyć
objętość, najlepiej mniej więcej dwukrotnie.
Jabłko
obieramy, usuwamy gniazdo nasienne i kroimy miąższ w drobną
kostkę. Skrapiamy sokiem z cytryny, aby nie ściemniało i zachowało
przyjemną, lekko kwaskową nutę.
Do
wyrośniętego ciasta dodajemy pokrojone jabłko i delikatnie
mieszamy łyżką. Ciasto nieco opadnie, ale nie ma powodu do obaw.
Podczas smażenia racuchy ponownie urosną i będą puszyste.
Na
patelnię wlewamy olej, tak aby pokrywał całe dno dość grubą
warstwą. Rozgrzewamy go na średnim ogniu. Olej nie może być zbyt
zimny, bo racuchy nasiąkną tłuszczem, ani zbyt gorący, ponieważ
szybko zrumienią się z zewnątrz, pozostając surowe w środku.
Ciasto
nabieramy łyżką i wykładamy niewielkie porcje na rozgrzany olej.
Zachowujemy odstępy, ponieważ racuchy podczas smażenia rosną.
Smażymy partiami, na średnim ogniu, po kilka minut z każdej
strony, aż będą pięknie rumiane i dobrze wypieczone w środku.
Gotowe
racuchy przekładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, aby
odsączyć nadmiar tłuszczu. Jeszcze ciepłe posypujemy cukrem
pudrem.
Racuchy
drożdżowe z jabłkiem gotowe!
Podajemy
od razu, póki są ciepłe, mięciutkie i pachnące. Do szklanki
mleka, kakao albo zwykłej herbaty pasują doskonale. Z podanej
porcji otrzymamy około 20 niedużych racuszków, w sam raz na
rodzinny podwieczorek.
Nasze
rady:
- Wszystkie
składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Mleko lekko podgrzewamy, ale nie przegrzewamy. Zimne jajko czy mleko
prosto z lodówki mogą spowolnić wyrastanie ciasta.
- Drożdże
muszą być świeże i aktywne.
Dobry rozczyn powinien się spienić. Jeśli po 15 minutach nic się
z nim nie dzieje, drożdże mogą być nieaktywne i racuchy nie
wyrosną tak, jak powinny.
- Nie
przyspieszamy wyrastania na siłę.
Najlepiej postawić miskę w ciepłym, osłoniętym miejscu. Możemy
też skorzystać z piekarnika ustawionego na około 25–30°C, o
ile temperatura jest stabilna i nie za wysoka.
- Nie
robimy zbyt dużych placuszków.
Mniejsze racuchy łatwiej równomiernie usmażyć, a przy tym ładnie
wyrastają i pozostają puszyste.
- Wybieramy
jabłko o wyrazistym smaku.
Lekko kwaskowe odmiany świetnie równoważą słodycz ciasta. Jeśli
jabłko jest bardzo soczyste, kroimy je w drobną kostkę i nie
dodajemy nadmiaru soku, który mógłby rozrzedzić ciasto.
Smacznego!
Niech pachnie w kuchni jak za dawnych lat, kiedy mama smażyła
racuchy, a wszyscy czekali przy stole na swoją porcję.